Studio
O nas
Krótka lista klientów, kilka regionów Portugalii, jedna robota zrobiona porządnie.
Na Luz de Portugal zaczęło się tak, jak zwykle zaczynają się takie rzeczy, przez przypadek. Pisarz i inwestor, który coraz więcej czasu spędzał w Lizbonie, zaczął być pytany przez znajomych, czy mógłby im pomóc obejrzeć dom. Potem przez ich znajomych. Potem przez obcych ludzi, którzy przeczytali coś, co napisał. Po dziesiątej czy jedenastej przysłudze było jasne, że to już nie jest przysługa. Studio poszło za tym, z wolnym rytmem kawiarni, która otwiera się wtedy, kiedy właściciel ma ochotę, i z dyscypliną tej, która w zasadzie nigdy nie zamyka się na dobre.
Pomysł pod spodem jest skromny: że kupienie nieruchomości w Portugalii powinno przypominać mniej transakcję, a bardziej zaznajomienie z krajem przez kogoś, kto tam mieszka. Nie jesteśmy portalem. Nie jesteśmy pośrednikiem w konwencjonalnym sensie. Nie jesteśmy concierge. Jesteśmy czymś starszym od tego wszystkiego — niewielką pracownią z krótką listą klientów i czasem, żeby zrobić robotę porządnie.
Jak pracujemy
Wolniej niż większość, i osobiście.
Bierzemy mniej domów niż moglibyśmy. Te, które bierzemy, zostają z nami, często latami. Koncentrujemy się na Lizbonie, Algarve, Porto i kilku miejscach pomiędzy, o których większość obcokrajowców jeszcze nie słyszała i wolelibyśmy, żeby pozostało tak dalej.
Praca dzieje się powoli, osobiście, przy długich lunchach i jeszcze dłuższych spacerach. Nasze spotkania są offline. Nasze raporty są pisane, nie w dashboardach. Nasze faktury są szczegółowe i wychodzą z Portugalii. Zespół jest mały i dwujęzyczny, głównie portugalsko-polski, biegły w tej szczególnej notariuszowej polszczyźnie, która sprawia, że portugalska nieruchomość jest zarazem możliwa i czasem wyprowadzająca z równowagi.
Czego nie robimy
Nie każdy dom, nie każdy klient.
Nie pomagamy przy spekulacyjnych projektach typu kup-i-odsprzedaj, dużych portfelach najmu krótkoterminowego w pasie przybrzeżnym, ani przy domach, które wymagałyby wyeksmitowania wieloletnich lokatorów z czynszem poniżej rynkowego. Powiemy nie briefom zbudowanym wokół maksymalnej rentowności. Powiemy nie briefom, w których złota wiza jest głównym powodem, a nie zakończeniem dłuższej argumentacji.
Czasami powiemy nie także klientom, których moglibyśmy wziąć. Zwykle dlatego, że brief jest już w pełni uformowany, a my mielibyśmy tylko go wykonać. Studio to rozmowa, albo agencja. My wolimy to pierwsze.

Jeśli myślisz o Portugalii, chętnie posłuchamy dlaczego. Zacznij rozmowę.